Banki zajmą się odbudową gospodarki o ile przetrwają

Po wybuchu pandemii ciężar ochrony gospodarki i przedsiębiorstw przed jej skutkami spoczął na rządach, które zaangażowały w to gigantyczne środki. Ale już finansowaniem wychodzenia z kryzysu i udeptywaniem ścieżek dla wzrostu zajmie się sektor prywatny, czyli banki. Skoro jednak mają wspierać gospodarkę, to same nie powinny być dla niej problemem.

– W miarę jak będziemy wychodzić z kryzysu pałeczkę powinien przejąć sektor prywatny, a bankowość może odgrywać istotną rolę w finansowaniu ścieżki odbudowy – mówił podczas odbywającego się zdalnie 19 listopada 2020 r. Kongresu Bankowości Korporacyjnej i Inwestycyjnej prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys.

Pomoc państwa, która nastąpiła po „pierwszej” fali objęła 347 tys. przedsiębiorstw, do których trafiło 67 mld zł – wylicza Paweł Borys. Teraz PFR przygotowuje się do wypłat przeznaczonych dla dużych firm. Zamierza także uruchomić w styczniu pomoc dla przedsiębiorstw z branż dotkniętych przez „drugą” falę i związane z nią restrykcje i będzie to ok. 5 mld zł. Nie można też oczywiście wykluczyć, że kolejna pomoc będzie potrzebna jeśli nadejdzie „trzecia” fala, zanim  pojawi się skuteczna szczepionka.

Tymczasem sektor bankowy notuje coraz mniejsze zyski z powodu niskich stóp procentowych. Po dziewięciu miesiącach tego roku cały sektor bankowy zarobił 5,9 mld zł, niemal o połowę mniej niż w zeszłym roku. Mimo to i tak banki zapłacą w tym roku ok. 4 mld zł podatku bankowego. Zyski spadają też, bo banki już tworzą rezerwy w związku z oczekiwanym pogorszeniem się jakości kredytów. A oprócz tego coraz wyższe odpisy tworzą na spory prawne z frankowiczami.

– Banki stoją przed potężnymi wyzwaniami w środowisku niskich stóp, pogorszenia jakości aktywów, z problemem frankowym. Banki mogą być bardzo silnym mechanizmem wspierającym gospodarkę, ale równie mogą być problemem gospodarczym – przyznaje Paweł Borys.

– Niskie stopy procentowe są bardziej toksyczne dla banków w trudnych warunkach regulacyjnych, takich np. jak podatek bankowy – dodał Piotr Bujak, dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych w PKO Banku Polskim.

Tymczasem ekonomiści twierdzą, że na wzrost stóp trzeba będzie długo poczekać. Głównym powodem utrzymywania ich na niskim poziomie będzie rosnące zadłużenie państwa. Podwyżki stóp spowodowałyby wzrost kosztów rolowania długów.

Jest niemal pewne, że banki niedługo już staną w obliczu konieczności restrukturyzacji kredytów korporacyjnych, a być może całych przedsiębiorstw. Z końcem września skończyły się moratoria kredytowe, które pozwalały bankom na zawieszenie spłat bez reklasyfikacji kredytów do wyższej kategorii ryzyka. Wiceprezes Związku Banków Polskich Tadeusz Białek podaje, że skorzystało z nich ok. 1,1 mln podmiotów, w tym 150 tys. przedsiębiorstw.

– Część z nich będzie musiała wejść w procesy restrukturyzacyjne – spodziewa się Tadeusz Białek.

Zdaniem Ewy Mochockiej, partnera w firmie doradczej EY, banki powinny podjąć wysiłek w celu ratowania firm przed bankructwem i przystępować do postępowań układowych z przedsiębiorstwami.

– Gdy spółka bankrutuje od razu często ekspozycja jest nie do odzyskania. Banki powinny patrzeć co zrobić, żeby miała możliwość generowania gotówki – powiedziała Ewa Mochocka.

– W świadomości społecznej pokutuje przekonanie, że w interesie banku jest doprowadzenie do jak najszybszego zamknięcia postępowania i „położenie” klienta. Doprowadzenie do upadłości oznacza stratę dla banku. Interes banku to przywrócenie przedsiębiorcy do możliwości funkcjonowania – mówi Tadeusz Białek.

I dodaje, że w Polsce powinna powstać firma specjalizująca się w zarządzaniu złymi aktywami (asset management company), rodzaj „złego banku”, której głównym zadaniem byłoby kupowanie złych kredytów od banków po obniżonej cenie, a następnie zarządzanie takimi ekspozycjami.

– Jesteśmy bardzo zaawansowani w pracach koncepcyjnych, choć taki podmiot nie znajduje uregulowania w polskich przepisach (…) jeśli jednak nie doprowadzimy do jego powstania, będziemy mieć bardzo poważny problem z zarządzaniem złymi kredytami – powiedział.

Czy w tej sytuacji banki będą w stanie finansować odbudowę gospodarki, kiedy minie już kryzys? Na razie popytu na kredyt nie ma, bo firmy dostały olbrzymie środki pomocy publicznej. Zmniejszyły swoje limity na kredyty obrotowe i nie planują inwestycji.

– Dzięki „tarczy finansowej” PFR pojawia się pytanie o nadpłynność rynku. Jest ogromna szansa na to, żeby przedsiębiorcy zwiększyli swoje wsparcie dla gospodarki przez inwestycje – mówił Tomasz Piotrowicz, dyrektor Departamentu Programów Rozwojowych w PFR.

Przedsiębiorcy uczestniczący w debatach Kongresu przyznają, że wstrzymali inwestycje. Na razie nie sposób powiedzieć, kiedy nastąpi taki moment, że będą myśleć o ich wznowieniu.

– Na to, że przedsiębiorcy nie wykorzystują kredytu składa się klika elementów. Wszystkie je łączy niepewność. Każdy przypatruje się rozwojowi sytuacji – mówił Tomasz Styczyński, wiceprezes Banku Pekao.

– Sugerowałbym przedsiębiorcom bardzo daleką ostrożność w gospodarowaniu środkami płynnymi i nieliczenie na odbicie gospodarki w kształcie litery „V”. Myślę, że wychodzenie z kryzysu zajmie nam znacznie dłużej niż kwartał – powiedział Jakub Papierski, wiceprezes PKO BP.

Tomasz Styczyński zwraca uwagę, że w miarę jak niepewność zacznie ustępować, przedsiębiorcy zaczną się zastanawiać nad swoją pozycją konkurencyjną. W każdej branży warunki konkurencyjności są inne, ale łączy je optymalizacja kosztów poprzez cyfryzację i automatyzację procesów. Prawdopodobnie inwestycje w te obszary będą pierwszym sygnałem odradzania się inwestycji i pokryzysowego odbicia. A poza tym pandemia ukształtowała nowe trendy – choćby e-commerce i związana z nim logistyka, czy gospodarka magazynowa. A także zielona energia.

– Tarcza zadziałała, ale w pewnej perspektywie popyt na kredyt też odbije – powiedział prezes Banku Pekao Leszek Skiba.

”Zielony Ład”, „zielona transformacja” oraz powiązane z tym fundusze europejskie zarówno z budżetu, jak funduszu odbudowy Next Generation EU, to ogromna i ostatnia prawdopodobnie dla polskiej gospodarki szansa, żeby nie tylko powrócić szybko na ścieżkę wzrostu dzięki zwiększeniu inwestycji, a także dokonać skoku w nowoczesności, która z powodu braku dostatecznych inwestycji przez ostatnie kilka lat uciekała. Unia chce, żeby 37 proc. płynących z niej funduszy państwa przeznaczyły na „zielone” inwestycje.

– To bardzo dobra wiadomość. (…) Musimy środki z Unii rozdystrybuować w mądry sposób, by przełożyć strumień wsparcia na nowe inwestycje – mówił Adam Hirny, dyrektor w BNP Paribas Bank Polska.

W „zielonej transformacji” ogromną rolę ma odegrać sektor finansowy dokładając kredyt do unijnych środków publicznych, które będą obniżać ryzyko. Ale musi nauczyć się rozpoznawać „zielone” inwestycje i przygotować się do oceny zupełnie nowych ryzyk.

Kongres Bankowości Korporacyjnej i Inwestycyjnej jest inicjatywą Gdańskiej Akademii Bankowej w ramach całorocznego Projektu EKF, skoncentrowaną na dyskusji o finansowaniu i wspieraniu przedsiębiorstw przez prywatne i publiczne instytucje finansowe i rozwojowe, ze szczególnym uwzględnieniem potrzeb i oczekiwań stawianych rynkowi finansowemu przez przedsiębiorców i inwestorów.
Współorganizatorem Kongresu jest Bank Pekao S.A.

Tegoroczna, szósta edycja Kongresu odbyła się 19 listopada 2020 w formule online. Zapis transmisji dostępny jest tutaj.

Zobacz również

Współorganizatorzy:
Poprzedni slajdNastępny slajd
Partner Główny
Partnerzy:
Poprzedni slajdNastępny slajd
Patronat honorowy:
Poprzedni slajdNastępny slajd
Partnerzy instytucjonalni:
Poprzedni slajdNastępny slajd
Główni partnerzy medialni:
Poprzedni slajdNastępny slajd
Partnerzy medialni
Poprzedni slajdNastępny slajd

Wyszukaj na stronie

Anuluj wyszukiwanie