Ludwik Kotecki, Dyrektor Instytutu Odpowiedzialnych Finansów, b. Główny Ekonomista Ministerstwa Finansów:
Jakie są w chwili obecnej największe wyzwania dla banków?

Ernest Pytlarczyk, Główny Ekonomista, Dyrektor Biura Analiz Makroekonomicznych Banku Pekao S.A.:
Największe wyzwanie dla banków jest analogiczne do wyzwania dla całej gospodarki. Banki są bowiem barometrem gospodarki, jej krwioobiegiem. Największym wyzwaniem jest więc spowolnienie czy recesja, kryzys gospodarczy. Wielu z nas wie jak bolesne dla banków są rezerwy, pogorszenie sytuacji finansowej, wypłacalności klienta. Bardzo ważny będzie więc też czas trwania spowolnienia, czy recesji. Absolutnie inny wydźwięk może mieć takie pogorszenie, które jest przejściowe. Sytuacja trwająca przez kilka kwartałów może być dużo bardziej bolesna dla naszych klientów, a w konsekwencji dla sektora bankowego.
Trzeba jednocześnie podkreślić, że w Polsce banki mają bardzo wysokie współczynniki kapitałowe. Można powiedzieć, że od dłuższego czasu ten sektor jest bardzo konserwatywnie zarządzany i te wskaźniki są konserwatywne. Warte podkreślenia jest także to, że banki budowały bufory przygotowując się na 2020 rok jako na rok spowolnienia. Nie bez znaczenia jest więc to, że właśnie w takim momencie nas ten kryzys dotyka.

LK: Działalność bankowa z natury jest działalnością procykliczną, szczególnie w sytuacji tak dużego spowolnienia z jakim mamy do czynienia w dobie kryzysu COVID-19. Jak z punktu widzenia procykliczności będą zachowywały się banki? Czy można podjąć jakieś działania aby ta procykliczonść była mniejsza? Czy banki będą w stanie dostarczać nowego kredytu, czy raczej będą skoncentrowane na restrukturyzacji portfeli?

EP:  Myślę, że podejście banków będzie konstruktywne dlatego, że największym ryzykiem jest wywołanie efektu domina przez nieprawidłowo zdiagnozowane problemy płynnościowe jako problemy z wypłacalnością. Banki na pewno chcą tego uniknąć. Tak działa też regulator. Stąd zmniejszenie buforów, a także skoordynowane działania w ramach polityki monetarnej i polityki fiskalnej w Polsce, łącznie z gwarancjami. To wszystko ma na celu przede wszystkim przeprowadzenie klientów sektora bankowego w możliwie najlepszej kondycji przez ten najbliższy okres, który będzie najbardziej dotkliwy jeżeli chodzi o płynność i ubytek dochodów. I pierwsza diagnoza jest taka, że to są problemy przejściowe i wcześniej czy później wiele branż powróci do w miarę normalnego funkcjonowania. Skoordynowane komunikaty ze strony banków wskazują na to, że diagnoza jest bardzo podobna we wszystkich częściach sektora: żeby nie zakręcać tego kurka dla wszystkich i bardzo szybko, tylko żeby to podejście było dużo bardziej wyrozumiałe. Oczywiście najważniejszą rolą banków jest dbanie o pieniądze depozytariuszy. Należy jednak przy tym uważać, żeby nie zrobić krzywdy klientom, sobie i gospodarce.

LK: Przejdźmy do polityki pieniężnej. RPP podjęła decyzję o dwukrotnej obniżce stóp procentowych: 18 marca i 9 kwietnia. Z jednej strony obniżenie stóp procentowych następowało w warunkach kryzysu COVID-19. Z drugiej strony, pamiętać trzeba jednak o podwyższonej inflacji, którą notujemy od kilku miesięcy. Przypomnę, że w marcu inflacja wyniosła 4,6%. Jak Pan ocenia te obniżki? Jakie są korzyści a jakie ewentualne zagrożenia?

EP: Oczywiście RPP wpisała się tutaj w trend światowy. Mamy do czynienia z bezprecedensową skalą pogorszenia koniunktury. Skutkiem takich recesji zazwyczaj jest później długa fala dużo niższej inflacji, czasami deflacji. A więc jeżeli mówiliśmy o prognozach przed i w trakcie COVID-19, to te prognozy są diametralnie różne. To totalnie wstrząsnęło prognozowaniem świata i wszystkich związków między PKB a inflacją. Partycypując nawet, że uda nam się z tego wszystkiego wyjść, to problemem będzie to co było po 2008-2009 roku, a więc niedostateczny popyt i zbyt niska inflacja, czy nawet deflacja. Antycypując to wszystko, banki centralne globalnie obniżyły stopy procentowe. Nie bez znaczenia jest także to, że jednym ze sposobów wychodzenia z tego typu kryzysów jest zadłużenie. Zadłużenie w stosunku do PKB zwiększy się więc na całym świecie, prawdopodobnie o 20-40 pkt. proc. Czynnikiem, który ma umożliwić wyjście z kryzysu a jednocześnie zmniejszenie tego nawisu długu będą niskie stopy procentowe. Nasze otoczenie będzie więc przez wiele lat charakteryzowało się niskimi stopami procentowymi. W perspektywie roku do trzech lat, inflacja będzie prawdopodobnie bardzo niska. Powodem będzie wyższe bezrobocie w ujęciu globalnym, z czym wiąże się niedostatek popytu. Ilustracją tego jak kwestia popytu i podaży przekłada się na cenę jest sytuacja na rynku ropy naftowej. Szybki spadek popytu związany z ograniczeniem transportu w połączeniu z niedostosowaniem podaży skutkował bardzo niską ceną ropy naftowej. Ta sytuacja również przekłada się na inflację, ponieważ w naszej inflacji paliwa stanowią ponad 4%.
Oceniam więc, że działanie NBP wpisały się w trend światowy. Jest to działanie powszechnie akceptowalne przez rynki finansowe. Widzimy, że teraz rynki bardziej cenią fakt, czy dany kraj jest na trajektorii, która umożliwi zahamowanie, opanowanie epidemii a potem powrót do wzrostu, czy też nie. I ta ocena działań w stosunku do Polski jest konstruktywna. I nawet to, że pojawi się dodatkowa podaż pieniądza poprzez skup obligacji państwowych jest absolutnie dobrze przyjęte. Co więcej, to jest taki prawdziwy test w warunkach bojowych, że Polska jest bardziej postrzegana jako kraj rozwinięty niż rozwijający się.

LK: Dokładnie takie samo pytanie zadaliśmy ekspertom współpracującym z EKF. 46% ekspertów wskazało, że ocenia decyzje RPP jako złe, ponieważ są w obecnych warunkach nieskuteczne, w relatywnie niewielkim stopniu ograniczają koszty obsługi już zaciągniętych kredytów i nie mają większego znaczenia dla udzielaniu nowych kredytów. Kolejne 38% ekspertów wskazało, że decyzja RPP była zła dlatego, że obniżone stopy procentowe powodują dalszy spadek rentowności banków, w szczególności banków spółdzielczych, co pośrednio zwiększa ryzyko długotrwałego spadku akcji kredytowej i generuje ryzyko systemowe. Odpowiedź, że decyzje były dobre, ponieważ wpłynęły na osłabienie złotego nie znalazła uznania wśród ekspertów EKF. 16% odpowiedziało natomiast, że decyzje były dobre, ponieważ oznaczają tańszy kredyt dla gospodarstw domowych i firm oraz niższe koszty obsługi długu publicznego.
Zadaliśmy też drugie pytanie dotyczące zakupu skarbowych papierów wartościowych przez NBP. Czy wpływają one na wartość złotego? 50% ekspertów odpowiedziało, że tak, 37% że nie a 13% ekspertów wskazało, że nie ma zdania. Wracając do naszej rozmowy chciałbym przejść do pytania o strefę euro. Jest Pan współautorem książki pt. „Paradoks euro”. Książka ta odbiła się głośnym echem wśród ekonomistów. Chciałbym więc zapytać w jakiej kondycji strefa euro przetrwa kryzys COVID-19? Globalny kryzys finansowy pokazał, że strefa euro nie była w ogóle do niego przygotowana. Teraz mamy kryzys innego rodzaju, ale jednak jest to kryzys. I z jednej strony szok, który nastąpił był symetryczny, ponieważ dotknął wszystkie kraje w Europie. Z drugiej strony jednak nie dotknął wszystkich krajów w tym samym stopniu. Co więcej, także głębokość i długość trwania lockdown-u oraz wychodzenie z tego kryzysu również będzie asymetryczne. Niektóre kraje zamknęły się w większym stopniu i będą dłużej wychodzić z kryzysu. Inne kraje, takie jak Szwecja i Holandia, w mniejszym stopniu, co powoduje, że zarówno ten szok, jak i wychodzenie z niego będzie inne. Czy w związku z tym będziemy mieli kolejny problem ze strefą euro?

EP: Myślę że ten problem już jest, już się zaczyna. Teraz jesteśmy w fazie epidemii, zamrożenia i hibernacji gospodarki. Nikt nie liczy kosztów, ponieważ głównym celem jest uchronienie istnień ludzkich. Pojawia się już jednak dyskusja kiedy otwierać gospodarkę, w jaki sposób oraz czy zsynchronizować otwieranie. To jest szok symetryczny, czyli teoretycznie szok, w którym blok walutowy powinien sobie dobrze radzić, ponieważ mamy jeden instrument i ten instrument jest dla wszystkich. Zamiast jednak skoordynowanych działań, pierwsza odpowiedź nastąpiła poprzez politykę fiskalną. Trzeba jednocześnie wskazać na działania EBC, który nie liczy jaka jest cena wyjścia z kryzysu, tylko zapewnia płynność, zapewnia skup obligacji. Jest też mowa żeby zastosować transakcje Outright Monetary Transactions, czyli kupowanie bezpośrednio obligacji tych krajów, które mają problemy. Nawiązując do tego o czym piszemy we wspomnianej książce, duże znaczenie może mieć to ile będzie trwało i jak będzie wyglądało wychodzenie z kryzysu. Może się bowiem okazać, że ruchy populistyczne w takich krajach jak Włochy będą miały bardzo istotne znaczenie dla całej przyszłości strefy euro. Sondaże poparcia dla idei integracji europejskiej wskazują na duże spadki. Pomijając czy jest to zasadne czy nie, widać, że występuje obwinianie Unii o późną reakcję, o brak harmonizacji, brak koordynacji w pierwszej fali. Myślę więc, że diagnoza, którą przedstawiliśmy w książce, że ten blok nie może działać bez problemów, jest cały czas aktualna.

LK: Mam jeszcze pytanie dotyczące gospodarki światowej. Jak będzie wyglądała gospodarka światowa po pandemii? Czy będzie bardziej liberalna, czy mniej liberalna? Bardziej upaństwowiona, czy wróci na „stare tory”? Czy będzie bardziej, czy mniej zglobalizowana? Co się zmieni?

EP: Przede wszystkim myślimy, że wyjście z kryzysu będzie „U”-kształtne. Może więc rzeczywiście zająć trochę czasu zanim wyjdziemy z tej recesji i na koniec roku na pewno nie osiągniemy poziomów z początku roku. Natomiast czy gospodarka będzie bardziej zglobalizowana czy miej? Na pewno globalizacja się w jakimś stopniu cofnie i będziemy próbowali walczyć z kolejnym kryzysem, który ma nadejść tak, jakby to był kryzys, który już pokonaliśmy. Nastąpi więc realokacja produkcji, która ma znaczenie strategiczne oraz duży nakład środków na dodatkowe moce w służbie zdrowia. To się będzie musiało wydarzyć. Czy gospodarka będzie mniej, czy bardziej liberalna? Myślę że ten kryzys będzie dużym sprawdzianem dla państwa. Ludzie oczekują bowiem aktywnej roli państwa. W Polsce widać to w oczekiwaniach przedsiębiorców. Oczekują oni, że państwo pomoże im przetrwać niezawiniony przez nich kryzys. Tym samym myślę, że rola państwa wzrośnie. I jedne państwa zdadzą egzamin a inne nie. Myślę, że również zrozumienie społeczne dla tego, że państwo ma w gospodarce swoją rolę będzie inne przed kryzysem i po kryzysie. Może się zdarzyć że ludzie ocenią to zjawisko pozytywnie lub negatywnie, w zależności od tego jakie będą efekty. W Europie akcent jest położony na zachowanie dobrej sytuacji na rynku pracy. Szczególnie widać to w Polsce i Niemczech. W Stanach Zjednoczonych występuje natomiast zupełnie inna konstrukcja rynku pracy i mówi się, że bezrobocie może sięgnąć nawet 20%. Bardzo ciekawe będzie więc analizowanie tych doświadczeń, jakie będą zmiany społeczne i jak będzie postrzegana rola państwa.

LK: Mam jeszcze kilka pytań od naszych widzów. Czy nacjonalizacja polskich banków ułatwi czy utrudni odbudowę gospodarki po kryzysie?

EP: Banki, nawet te w których jest kapitał państwowy, są bankami komercyjnymi. Mają więc nie tylko akcjonariusza w postaci Skarbu Państwa. Zarządy muszą dbać także o interes pozostałych akcjonariuszy i bezpieczeństwo depozytów. Na pewno gdy bank ma takiego akcjonariusza strategicznego to prawdopodobnie współpraca i zrozumienie programów pomocowych powinna być, jeżeli już, to lepsza w takiej sytuacji. Są to jednak ciągle banki, które są komercyjne i działają w interesie akcjonariuszy, z których jednym jest Skarb Państwa. Jeżeli miałbym odpowiedzieć zero-jedynkowo, to raczej powinno to ułatwić sprawne, spójne działanie w czasie kryzysu. A więc banki, które mają akcjonariusza w postaci Skarbu Państwa powinny być i są na pierwszej linii walki ze skutkami gospodarczymi kryzysu epidemicznego.

LK: Mówił Pan, że nie oczekuje wybuchu inflacji. A jaki wpływ na inflację będzie miała występująca obecnie susza?

EP: Myślę, że susza spowoduje, że ceny żywności będą wysokie. Byliśmy sceptyczni wobec przewidywań części ekonomistów, którzy uważali, że wyjątkowa baza z tamtego roku spowoduje, że inflacja bardzo spadnie. Susze pojawiają się bowiem z coraz większą regularnością i chyba nie można powiedzieć, że są to anomalie raz na 10 lat. I rzeczywiście w połączeniu z problemami podażowymi ceny raczej będą wysokie w tym sezonie.

LK: Co Pan sądzi o rynku nieruchomości? Jak w kontekście spodziewanego ograniczenia aktywności deweloperów będą się kształtowały ceny mieszkań?

EP: Nie wiem do końca jak ceny nieruchomości będą zachowywały się krótkoterminowo. Wiemy, że są problemy z najmem krótkoterminowym. Problemy na rynku pracy spowodują, że będzie mniejszy popyt na wynajem. Z drugiej strony, będziemy przez długie lata funkcjonować w warunkach zerowych stóp procentowych. Mieszkania jako alternatywna dla lokacji wolnych środków będą więc aktywem, które będzie przyciągało pieniądze. Tak jak było przed kryzysem COVID-19 a po latach 2008-2009, kiedy jednym ze skutków ubocznych ratowania gospodarek światowych były zerowe stopy procentowe i duża stymulacja cen nieruchomości. Teraz, w dłuższym okresie, myślę że to będzie ten sam proces.

LK: Ostanie pytanie: jak będzie kształtował się kurs złotego?

EP: Na razie złoty zdaje egzamin. Ale trzeba wziąć pod uwagę że złoty jest pochodną sentymentu na świecie: gdy się poprawia to widać, że także złoty sobie dobrze radzi. Jesteśmy gospodarką bardzo dobrze zbilansowaną zewnętrznie, jeżeli chodzi m.in. o saldo na rachunku obrotów bieżących. Bilanse w Polsce mają słabość w postaci kredytów frankowych. Jakbym miał powiedzieć, co mnie niepokoi w kontekście niekontrolowanego rozwoju sytuacji to jest to, że w pewnym momencie ktoś będzie zwracał na to uwagę. Teraz też inwestorzy zwracają na to uwagę, ale to nie jest czynnik najważniejszy. Ja jestem konstruktywny wobec złotego. Myślę, że złoty nie będzie się niekontrolowanie osłabiał. Ta trajektoria dla Polski, jeżeli chodzi o polskie PKB, będzie się wyróżniała pozytywnie na tle UE. My też prognozujemy recesję ale będzie ona mniejsza niż w krajach Europy Zachodniej. Świadczy o tym m.in. skala zachorowań i zgonów w Polsce. Różnica między naszym regionem dotyczy też głębokości lockdown-u. U nas produkcja nie została automatycznie zatrzymana. Są ograniczenia ale jest różnica między Europą Środkowo-Wschodnią a Europą Południową, Zachodnią i Północną.

LK: Bardzo dziękuję.

 

Opracowała Monika Liszewska, Ekspert ds. bankowości i rynków finansowych, Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową

Zobacz również

Współorganizatorzy:
Poprzedni slajdNastępny slajd
Partner Główny
Partnerzy:
Poprzedni slajdNastępny slajd
Patronat honorowy:
Poprzedni slajdNastępny slajd
Partnerzy instytucjonalni:
Poprzedni slajdNastępny slajd
Główni partnerzy medialni:
Poprzedni slajdNastępny slajd
Partnerzy medialni
Poprzedni slajdNastępny slajd

Wyszukaj na stronie

Anuluj wyszukiwanie